piątek, 1 maja 2015

PROLOG

CLUB, GODZ 21:30

Oddychałam szybko i nierównomiernie. Nie miałam pojęcia gdzie podziać swój zabłąkany wzrok. Czułam Jego palący wzrok na całym ciele. Decyzja wydawała się szybka i prosta.
UCIEKAĆ!
Postanowiłam przecisnąć się przez tłumy tańczących i spoconych ludzi, aby jak najszybciej  znaleźć się przy wyjściu clubu. 
Padał deszcz. Zaczełam biegnąć ile sił w nogach.Byłam komopletnie zdezoriętowana, a kątem oka widziałm Jego sylwetkę podązającą za mną. Szybko wbiegłam do domu i starannie zakluczyłam zamek w drzwiach po czym upadłam na kolana zalewając się przeraźliwym płaczem.